1:53 am - wtorek Czerwiec 25, 2019

Etykieta jachtowa

kurs3Wkraczając w środowisko żeglarskie, warto znać zasady, jakie w nim obowiązują. Pokład jachtu jest specyficzną przestrzenią i wymaga zachowań dostosowanych do takich, a nie innych warunków.

Bardzo ważną rzeczą na łódce jest porządek – „klar”. Jeśli jesteś bałaganiarzem z natury, teraz musisz się jej wyrzec i odkładać wszystko na swoje miejsce. Pokład powinien być czysty, liny zbuchtowane i poukładane. O ile po długiej podróży, podczas postoju w porcie dopuszcza się wywieszenie prania na olinowaniu, to powinno się ono znajdować w jak najmniej widocznym miejscu i musi zniknąć z pokładu w momencie odejścia od brzegu. Podczas żeglugi okropne wrażenie robią zwieszające się z burt odbijacze i szoty, ale także ręce i nogi nieco zbyt wyluzowanych załogantek i załogantów. Wszystko, co wystaje z łódki i ciągnie się po wodzie, zaburza jej stabilny kurs i spowalnia ją, a poza tym wygląda niechlujnie. Żeglarze stawiają na schludność i dyscyplinę.

W kwestii tej ostatniej: bezwzględnie słuchaj poleceń kapitana, nawet, jeśli się z nim nie zgadzasz. To on jest odpowiedzialny za jacht i załogę. Możesz później z nim porozmawiać i skonsultować nurtujące cię kwestie, ale nigdy nie zaczynaj dyskusji w czasie manewrów. Kapitanowie na ogół naprawdę wiedzą, co robią i niedopuszczalne jest, by krnąbrny majtek mieszał któremuś szyki. Otacza ich szacunek i podziw. Kapitan jest na tyle ważny, że nie wolno zacząć posiłku, dopóki on nie zacznie, ani zejść na ląd po przybiciu do portu, dopóki jego stopa nie zstąpi jako pierwsza z pokładu.

Kiedy wchodzisz na czyjś jacht, zapytaj jego załogę o pozwolenie. Dla nich ta mała przestrzeń jest jak dom. Nie wchodzi się do cudzego domu bez pukana. Kultura żeglarska wymaga też, by w czasie posiłku być w ubraniu, a nie np. w bikini czy samych kąpielówkach. To samo dotyczy postoju w porcie. Żeglarz musi prezentować się skromnie i estetycznie. Uprzejmość i życzliwość to też obowiązkowa postawa, która zresztą nie powinna być kłopotliwa dla kulturalnych ludzi, za jakich się przecież mamy. Dobrym zwyczajem jest pozdrawianie mijanych na wodzie jednostek przez podniesienie ręki. Sympatyczne będzie też wesołe „Ahoj” w ich stronę. Kiedy widzisz, że załoga innego jachtu potrzebuje pomocy, nie wahaj się jej udzielić. W obliczu groźnych żywiołów, jakimi są woda i wiatr, ludzie muszą się jednoczyć. Nawet, jeśli płyniesz z kimś, kogo nie cierpisz, prędzej czy później będziecie musieli zacząć współpracować i odpowiadać za siebie nawzajem – często dzieje się tak, że wspólny rejs godzi zażartych, wieloletnich wrogów. To jedna z piękniejszych cech żeglarstwa – świat nabiera właściwych proporcji. Jakie znaczenie będą miały wzajemne fochy, kiedy (odpukać!) nasze życie znajdzie się w niebezpieczeństwie?

Przyjacielskim stosunkom sprzyja zasada mówienia sobie po imieniu. Na jachcie nie ma znaczenia w jakim jesteśmy wieku, czym się zajmujemy, z jakich środowisk pochodzimy. Kapitan nie przydziela załogantom funkcji ze względu na ich oceny w szkole lub wysokość pensji. Tu wszyscy jesteśmy po prostu żeglarzami.

Filed in: na morzu

Comments are closed.